2026-03-06
Ostatnie wydarzenia na rynkach światowych kolejny raz pokazują, jak zawodne jest uzależnienie od globalnego rynku. Kryzys na Bliskim Wschodzie, zamknięcie Cieśniny Ormuz, wstrzymanie produkcji LNG przez QatarEnergy czy paraliż rafinerii Saudi Aramco natychmiast przekładają się na ceny i dostępność surowców energetycznych.
Skutki pojawiają się z dnia na dzień. W Polsce Grupa Azoty zdecydowała o czasowym wstrzymaniu przyjmowania nowych zamówień na nawozy azotowe, wskazując na niestabilność geopolityczną i gwałtowny wzrost cen surowców. Odwołano również obowiązujące cenniki. Branżowe media, m.in. Farmer.pl, informowały także o trudnościach z zakupem oleju napędowego dla rolników, w tak wrażliwym momencie rozpoczęcia sezonu prac polowych.
To klasyczny efekt domina: droższy gaz oznacza droższe nawozy, droższe paliwo utrudnia produkcję i transport, a w konsekwencji rosną ceny. Pytanie brzmi: czy mamy plan B, jeśli kryzys potrwa dłużej niż kilka tygodni? Na razie zakładamy, że tak się nie stanie. A jeśli jednak?
W kontekście żywnościowym warto zwrócić uwagę, że – jak wskazują analitycy – dłuższa blokada Cieśniny Ormuz będzie też oznaczać poważne problemy żywnościowe dla państw Zatoki Perskiej silnie uzależnionych od importu żywności i odsalania wody, które wymaga stabilnych dostaw energii elektrycznej.
Polska jest znaczącym producentem żywności, dlatego scenariusz nagłego braku podstawowych surowców wydaje się znacznie mniej prawdopodobny niż w krajach silnie uzależnionych od importu. Nie oznacza to jednak pełnego bezpieczeństwa żywnościowego.
Warto pamiętać, że około dwie trzecie wykorzystywanych w kraju pasz wysokobiałkowych pochodzi z importu, co oznacza istotną zależność krajowej produkcji zwierzęcej od globalnych rynków surowców. Dodatkowo w strukturze naszej produkcji żywności występują wyraźne dysproporcje z punktu widzenia zdolności do zapewnienia całej populacji zbilansowanej diety zgodnej z rekomendacjami zdrowotnymi.
Z analiz przedstawionych w raporcie „Dzieląc kłos na czworo. Czy polski system żywnościowy jest gotowy na przyszłość?” przygotowanym przez Instytut Zrównoważonej Gospodarki wynika, że przy obecnym poziomie produkcji krajowej Polska nie wytwarza wystarczających ilości warzyw, roślin strączkowych ani olejów roślinnych, aby zapewnić całej populacji dostęp do rekomendowanych dziennych porcji tych produktów. Jednocześnie produkcja niektórych innych kategorii żywności znacząco przekracza poziomy odpowiadające zdrowym wzorcom konsumpcji. Dotyczy to zwłaszcza produktów zwierzęcych i cukru. W przypadku mięsa skala nadwyżki jest szczególnie duża i sięga niemal ośmiokrotności poziomu wynikającego z zaleceń żywieniowych.
Jednym z takich kierunków jest częściowe przestawienie produkcji na krajowe rośliny białkowe, takie jak łubin, groch czy bobik. Zwiększenie ich udziału w strukturze upraw mogłoby jednocześnie ograniczyć zależność od importowanych pasz wysokobiałkowych, zmniejszyć zapotrzebowanie na syntetyczne nawozy azotowe dzięki zdolności roślin strączkowych do wiązania azotu z powietrza oraz poprawić właściwości gleb. Głęboki, palowy system korzeniowy tych roślin sprzyja bowiem zwiększaniu retencji wody w glebie i poprawie jej struktury, co w warunkach rosnącej zmienności klimatycznej może mieć istotne znaczenie dla długoterminowej stabilności produkcji żywności w Polsce.
W kontekście rosnących cen nawozów warto również zauważyć, że w Polsce zdecydowana większość produkcji rolnej nadal prowadzona jest w systemie konwencjonalnym, silnie uzależnionym od nawozów mineralnych. Tymczasem rolnictwo ekologiczne, które w większym stopniu opiera się na naturalnych metodach nawożenia i obiegu materii organicznej w gospodarstwie, obejmuje obecnie zaledwie około 5% całkowitej powierzchni użytków rolnych w kraju.
Rozwój rolnictwa ekologicznego warto postrzegać nie tylko przez pryzmat ochrony środowiska czy jakości żywności, ale również w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego. Systemy produkcji mniej zależne od nawozów syntetycznych są w mniejszym stopniu powiązane z rynkami gazu i innych paliw kopalnych, które stanowią kluczowy surowiec do ich wytwarzania. W dłuższej perspektywie wzmacnianie rolnictwa ekologicznego oraz innych form produkcji opartych na lokalnych zasobach może więc zwiększać odporność systemu żywnościowego na wstrząsy energetyczne i surowcowe.
Realnym zagrożeniem w polskich warunkach są także zakłócenia w logistyce i dystrybucji żywności, szczególnie w przypadku kryzysu o większej skali i dłuższym czasie trwania. Sam fakt, że żywność jest produkowana w kraju, nie oznacza jeszcze, że będzie ona łatwo dostępna dla mieszkańców. Współczesny system żywnościowy opiera się bowiem na rozbudowanej, ale jednocześnie silnie scentralizowanej logistyce.
Dystrybucja żywności w dużej mierze prowadzona jest przez duże sieci handlowe, które organizują przepływ towarów poprzez własne centra logistyczne, magazyny i systemy transportowe. Model ten jest bardzo efektywny w stabilnych warunkach. Pozwala obniżać koszty i zapewniać szeroki wybór produktów, ale jednocześnie znacząco zmniejsza lokalną autonomię systemu zaopatrzenia.
W sytuacji poważniejszych zakłóceń, przerw w dostawach paliwa, energii elektrycznej, awarii systemów informatycznych, blokad transportowych czy ograniczeń w pracy centrów logistycznych, system może bardzo szybko utracić płynność. Nawet krótkotrwałe przerwanie dostaw może doprowadzić do lokalnych niedoborów, zwłaszcza w dużych miastach, które w największym stopniu zależą od sprawnego funkcjonowania sieci dystrybucyjnych.
Dodatkowym wyzwaniem jest wysoki poziom koncentracji handlu detalicznego. Kilka dużych sieci odpowiada za znaczną część sprzedaży żywności w kraju, co oznacza, że zakłócenia w ich funkcjonowaniu mogą mieć natychmiastowy wpływ na dostępność produktów w wielu regionach jednocześnie. Jednocześnie w ostatnich dekadach osłabły lokalne, krótsze łańcuchy dostaw, małe przetwórnie, targowiska czy bezpośrednia sprzedaż od producentów, które w przeszłości pełniły rolę naturalnego bufora w sytuacjach kryzysowych.
Zgodnie z ustawą o ochronie ludności i odporności cywilnej, w sytuacji kryzysowej to gmina i powiat mają obowiązek zapewnić mieszkańcom dostęp do wody i żywności przez co najmniej trzy dni.
Trzy dni to ustawowe minimum. Kluczowe pytanie brzmi: skąd samorządy mają wziąć tę żywność?
Czy gminy posiadają:
Czy w ogóle wiemy, jaki jest poziom lokalnej samowystarczalności żywnościowej?
Najczęściej odpowiedź brzmi: nie. Co więcej, rzadko zadajemy sobie te pytania.
Miasta nie mają żywności, ale warto przy tym pamiętać, że współczesna wieś też nie zawsze nią dysponuje. Produkuje głównie surowiec: zboże trafia do młyna oddalonego o setki kilometrów, mleko do przetwórni w innym województwie, mięso do wyspecjalizowanej ubojni. Lokalny rolnik zazwyczaj nie ma infrastruktury, by na większą skalę przetwarzać, magazynować i sprzedawać produkty bezpośrednio.
Debata o obronie cywilnej, schronach i systemach alarmowych jest potrzebna. Jednak żywność, podobnie jak energia i woda, stanowi infrastrukturę krytyczną. Jeśli samorząd ma realnie zabezpieczyć mieszkańców choćby przez trzy dni, musi wiedzieć:
Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się od planowania. Od budowania lokalnych, rozproszonych łańcuchów dostaw. Od wspierania rolników, przetwórstwa i magazynowania jak najbliżej miejsca produkcji. Pora przestać mierzyć je wyłącznie wolumenem eksportu. Prawdziwą miarą odporności jest to, czy w sytuacji kryzysowej będziemy w stanie wyżywić własnych mieszkańców nie przez trzy dni, ale tak długo, jak będzie to konieczne.
Interesują cię: bepieczeństwo żywnościowe, lokalne polityki żywnościowe, rolnictwo, krótkie łańcuchy dostaw oraz rozwój lokalnej żywności? Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco z naszymi działaniami!

2026-04-10
Współczesne rolnictwo znalazło się w momencie, który coraz częściej określany jest jako punkt zwrotny. Nie jest to już jedynie publicystyczna metafora, lecz wniosek płynący wprost z debat ekspertów, rolników i przedstawicieli administracji podczas Europejskiego Forum Rolniczego 2026 w Jasionce.
2026-04-03
30 marca 2026 roku odbyło się spotkanie „Łowca okazji czy strategiczny menedżer? Świadomy konsument, krótkie łańcuchy dostaw i rola samorządów”, podczas którego zaprezentowaliśmy wyniki najnowszych badań Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt oraz podjęliśmy dyskusję z ekspertkami i ekspertami reprezentującymi administrację publiczną, naukę, media i sektor rolny.
2026-01-11
Debata wokół umowy UE- Mercosur zbyt często sprowadza się do pytania: „czy polskie rolnictwo przetrwa konkurencję z Ameryką Południową?”. Znacznie istotniejsze pytanie brzmi: czy Polska wykorzysta ten moment, by zdefiniować własną strategię rozwoju rolnictwa i systemu żywnościowego – niezależnie od dalszych losów umowy handlowej.
2025-12-23
12 grudnia w Kielnarowej koło Rzeszowa odbyła się ogólnopolska debata „Nasza planeta, nasza wspólna przyszłość”, zorganizowana przez Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
Instytut Strategii Żywnościowych Grunt
biuro@instytutgrunt.org
tel: +48 573 046 227
KRS 0001121339
NIP 9512602712
REGON 529387328
Copyright by Instytut Strategii Żywnościowych "Grunt" 2025. Wszelkie prawa zastrzeżone.